Artykuły na tym blogu są nieoficjalnymi tłumaczeniami XKCD What If. Teraz również na Facebooku!

13.09.2012

Wielki skok ludzkości

Oryginalny artykuł: Everybody Jump

Co by było, gdyby wszyscy ludzie na Ziemi stanęli tak blisko siebie jak to tylko możliwe i podskoczyli w tym samym momencie?
— Thomas Bennett (i wielu innych)


To jest jedno z najpopularniejszych pytań wsród maili które dostaję. Odpowiedź na nie można znaleźć w wielu miejscach w tym na ScienceBlogs i na Straight Dope. Artykuły te prawidłowo opisują kinematyczne aspekty Wielkiego Skoku. Nie opowiadają jednak całej historii.

Przeprowadźmy zatem eksperyment myślowy.

W naszym scenariuszu cała populacja Ziemi zostaje magicznie przetransportowana w jedno miejsce.


Całą ludzkość można zgromadzić na obszarze wielkości Rhode Island. Nie ma jednak potrzeby operowania mało ścisłym pojęciem "obszar wielkości Rhode Island". To jest nasz scenariusz, możemy być bardziej dokładni. Cała ludzkość zostaje przetransportowana na Rhode Island.


W samo południe wszyscy podskakują.


Zgodnie z tym co przewidują liczne artykuły na ten temat, Wielki Skok nie ma dużego wpływu na planetę. Masa Ziemi jest w przybliżeniu dziesięć bilionów razy większa niż masa ludzkości. Przeciętny człowiek może skoczyć na wysokość około pół metra i to tylko jeżeli jest w dobrej formie. Nawet gdyby Ziemia była bryłą sztywną i reagowała natychmiast, zostałaby odepchnięta na odległość mniejszą od średnicy atomu.

Następnie wszyscy opadają na Ziemię.


Teoretycznie w tym momencie Ziemia otrzymuje dużo energii. Jednak impuls rozkłada się na tak duży obszar, że nie dzieje się nic. Co najwyżej w wielu ogródkach pozostają ślady butów. Niewielka fala ciśnienia rozprzestrzenia się w skorupie ziemskiej Ameryki Północnej, lecz szybko zanika bez widocznych efektów. Dźwięk miliardów butów uderzających w grunt przeradza się w głośny huk trwający kilka sekund.

Po chwili powietrze się uspokaja i nastaje cisza.

Mijają sekundy. Ludzie zaczynają się rozglądać.


Wśród wielu zdezorientowanych niepewnych spojrzeń, ktoś pokasłuje.


Ktoś inny sięga do kieszeni po telefon. W jego ślady podąża pozostałe pięć miliardów użytkowników telefonów komórkowych. Wszystkie, nawet te kompatybilne z sieciami w Stanach Zjednoczonych, pokazują różne wersje komunikatu "BRAK SIECI". Sieci komórkowe nie wytrzymują tak ogromnego obciążenia.

Poza Rhode Island urządzenia i maszyny porzucone przez ludzkich operatorów powoli się zatrzymują.

Lotnisko T. F. Greena w Warwick, w stanie Rhode Island, obsługuje kilka tysięcy pasażerów dziennie. Zakładając idealną organizację (włączając w to misje w celu zdobycia paliwa), mogłoby zwiększyć wydajność pięciokrotnie. Rozwożąc ludzi w takim tempie po roku nie byłoby widać różnicy w gęstości tłumu.


Wszystkie okoliczne lotniska nie poprawią sytuacji w istotnym stopniu. Również sieć kolejowa w regionie wiele nie pomoże. Tłum wdrapuje się na kontenerowce w porcie w Providence, jednak okazuje się, że zdobycie wody i żywności na długą podróż przez ocean jest dużym problemem. Na Rhode Island jest pół miliona samochodów. Wszystkie zostają zarekwirowane. Chwilę później na drogach I-95, I-195 i I-295 powstaje największy korek w historii planety. Większość samochodów jest otoczona przez tłum, ale kilku szczęśliwcom udaje się wydostać. Zaczynają podróżować po opuszczonych drogach.

Niektórym udaje się dotrzeć za Nowy Jork lub Boston, jednak wszystkim ostatecznie kończy się paliwo. Prawodopodobnie do tego czasu sieć elektryczna przestała działać, także zamiast znaleźć działający dystrybutor paliwa łatwiej jest znaleźć nowy samochód. Kto może cię zatrzymać? Wszyscy policjanci utknęli na Rhode Island.

Tłum rozpełza się do południowego Massachusetts i Connecticut. Większość przypadkowo spotykających się osób nie ma wspólnego języka. Niemal nikt nie zna okolicy. Stan opanowuje chaos mieszających się i zapadających hierarchii społecznych. Przemoc jest na porządku dziennym. Wszyscy są głodni i spragnieni. Sklepy spożywcze zostały splądrowane i opustoszone. Ciężko jest znaleźć wodę nadającą się do picia. Nawet gdyby woda była dostępna, nie ma dobrego sposobu, żeby ją rozprowadzić wśród tłumu.

W ciągu tygodni Rhode Island staje się w grobem miliardów ludzi.

Ci, którym udało się przeżyć, rozprzestrzeniają się po świecie. Na gruzach starej cywilizacji starają się zbudować nową. Populacja zostaje bardzo zredukowana, ale ostatecznie ludzkość przetrwa. Orbita Ziemi pozostaje zupełnie niezmieniona — planeta wiruje i toczy się wokół Słońca dokładnie tak samo jak przed wielkim skokiem całego gatunku.

Ludzkość wychodzi ze skoku bogatsza o doświadczenie wspólnego przedsięwzięcia.


4 komentarze:

  1. Jeśli mamy tu magię (Cyt. "W naszym scenariuszu cała populacja Ziemi zostaje magicznie przetransportowana w jedno miejsce."), to dlaczego by nie skorzystać z tej samej magii, żeby tych ludzi odstawić w miejsce, z którego zostali zabrani? Więc albo pominiemy magię i rozważamy logistyczne problemy z dostarczeniem tych ludzi na Rhode Island, albo cały późniejszy wywód (apokaliptyczna wizja) nie ma żadnego sensu sprawiając, ze eksperyment myślowy również nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety cała mana została zużyta na uzyskanie amerykańskich wiz i przetransportowanie towarzystwa na Rhode Island. Chwilę po zakończeniu skoku ludzie zorientowali się, że niepozostawienie rezerwy na powrót było poważnym błędem.

      Usuń
  2. Napisz książkę (albo przynajmniej opowiadanie fantastyczne na ten temat)
    Przeczytam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń