Artykuły na tym blogu są nieoficjalnymi tłumaczeniami XKCD What If. Teraz również na Facebooku!

08.09.2012

Bunt robotów

Oryginalny artykuł: Robot Apocalypse

Co by było, gdyby roboty zbuntowały się przeciwko ludzkości? Jak długo bylibyśmy w stanie przetrwać?
— Rob Lombino

Nie jestem ekspertem, ale mam trochę doświadczenia z robotyką. W pierwszej pracy po studiach zajmowałem się robotami w NASA. Moja praca licencjacka dotyczyła nawigacji robotów. W czasach szkolnych uczestniczyłem w FIRST Robotics, pisałem programy uczestniczące w wirtualnych turniejach, budowałem ROV-y. A także oglądałem Robot Wars, BattleBots i Killer Robots Robogames.

Jedno czego mnie nauczyło doświadczenie, to że rewolucja robotów zakończyłaby się szybko. Roboty by się popsuły albo utknęły. Roboty nigdy, ale to nigdy, nie działają poprawnie.

Kiedy ludzie wyobrażają sobie Terminatora kroczącego triumfalnie po górze ludzkich czaszek, nie zastanawiają się nad tym, jak trudno jest utrzymać równowagę na czymś równie niestabilnym jak góra ludzkich czaszek. Większość ludzi nie byłaby w stanie tego dokonać, mimo całego życia doświadczenia w utrzymywaniu równowago na dwóch nogach.

Oczywiście technologia jest coraz doskonalsza, ale czeka nas jeszcze długa droga. Zamiast typowej futurystycznej, apokaliptycznej wizji buntu robotów załóżmy, że dzisiejsze maszyny zwróciły się przeciwko nam. Nie będziemy zakładać istnienia żadnej technologii, która nie jest aktualnie dostępna — jedynie to, że wszystkie dzisiejsze maszyny zostały przeprogramowane, aby ślepo atakować ludzi wykorzystując dostępną technologię.

Oto kilka przykładów, jak mógłby wyglądać prawdziwy bunt maszyn:

W laboratoriach na całym świecie, eksperymentalne roboty zeskakują z biurek swoich konstruktorów. W morderczym szale poszukują najbliższych drzwi. Po krótkiej szarży wbijają się w nie z hukiem i przewracają na bok.



Roboty posiadające ramię pozwalające nacisnąć klamkę, oraz te które mają tyle szczęścia, że trafiły na otwarte drzwi, muszą się zmierzyć z nieoczekiwaną przeszkodą nim wydostaną się na korytarz — gumowym progiem w drzwiach.


Kilka godzin później większość z nich znalazłaby się w toalecie, próbując wyeliminować obiekt który zidentyfikowały jako złego ludzkiego władcę, a który naprawdę jest podajnikiem papieru toaletowego.


Oczywiście roboty w laboratoriach stanowią jedynie małą część zbuntowanej maszynerii. W dzisiejszych czasach komputery są wszędzie. Co zrobią urządzenia będące najbliżej nas? Czy telefony komórkowe mogą nam zagrozić?

Z pewnością. Ale ich możliwości są raczej ograniczone. W teorii mogłyby nabić wysoki rachunek telefoniczny. Ale nasze konta bankowe i tak są kontrolowane przez komputery. Zresztą większość z nas i tak ma ujemne saldo w banku, więc komputery nie są w stanie w istotny sposób pogorszyć sytuację.

Zatem telefony musiałyby zaatakować nas bezpośrednio. Zaczęłoby się od irytujących dzwonków i innych nieprzyjemnych dźwięków. Następnie telefony włączyłyby wibratory, z nadzieją, że drgania mebli pozwolą im spaść z krawędzi na nieosłonięte palce.


Wszystkie współczesne samochody są wyposażone w komputery, które z pewnością dołączyłyby do rewolucji. Niestety, większość z nich stoi na parkingach. Nawet gdyby były w stanie się uruchomić bez człowieka za kierownicą, bardzo niewiele z nich miałoby jakąkolwiek możliwość poznania otoczenia. Oczywiście samochody chciałyby ścigać ludzi, w stylu Futuramy, ale nie miałyby jak nas znaleźć. Mogłyby przyspieszyć na ślepo i mieć nadzieję, że uderzą w coś ważnego. Jednak na świecie jest o wiele więcej drzew i budek telefonicznych, niż ludzkich celów.

Samochody na drodze byłyby bardziej niebezpieczne, zwłaszcza dla ich kierowców i pasażerów. Zastanówmy się zatem, ile osób jedzie samochodem w danej chwili. Amerykanie przejeżdżają blisko 5 bilionów kilometrów rocznie. Poruszające się samochody jadą ze średnią prędkością 50 kilometrów na godzinę. Oznacza to, że w każdym momencie w Stanach Zjednoczonych porusza się około 100 milionów samochodów.


Zatem 10 milionów kierowców (i kilka milionów pasażerów) byłoby w poważnych tarapatach. Mieliby oni jednak pewne możliwości obrony. Komputery w samochodzie mogą kontrolować przepustnicę oraz wyłączyć wspomaganie kierownicy. Jednak kierowca w dalszym ciągu kontroluje kierownicę, która jest mechanicznie połączona z układem sterowniczym. Kierowca mógłby również próbować zaciągnąć hamulec ręczny. Z drugiej strony z własnego doświadczenia wiem, że samochód jest w stanie jechać nawet z zaciągniętym hamulcem. Niektóre samochody mogą próbować obezwładnić kierowcę poduszką powietrzną a następnie doprowadzić do wypadku. Koniec końców samochody zebrałyby obfite żniwo śmierci, jednak nie przesądziłyby losów rewolty.

Nasze największe roboty pracują w fabrykach. Są one jednak przytwierdzone do podłoża. O ile mogą być zabójczo niebezpieczne w zasięgu ich ramienia, co mogą zrobić kiedy wszyscy uciekną? Wszystko co potrafią robić to produkować rzeczy. Połowa z nich próbowałaby nam zaszkodzić odmawiając pracy, druga połowa produkując więcej rzeczy. Bilans wyszedłby na zero.

BattleBoty mogą wydawac się o wiele bardziej niebezpieczne. Ciężko jednak traktować jako poważne zagrożenie coś, przed czym można uciec siadając na szafce w łazience i unieszkodliwiać przelewając wodę w umywalce.


Roboty wyspecjalizowane w rozbrajaniu bomb i inne militarne urządzenia mogą być większym zagrożeniem,. Jest ich jednak stosunkowo niewiele i większość leży zamknięta w wosjkowych składach. Każdy prototypowy robot uzbrojony w karabin maszynowy, który zdołałby się wydostać z laboratorium, z łatowścią zostałby unieszkodliwiony przez zespół strażaków.

Prawdopodobnie wojskowe drony byłyby najbliższe wizji przedstawionej w Terminatorze. Nie ma wątpliwości, że byłyby niebezpieczne. Oczywiście tylko dopóki nie zużyłyby paliwa i rakiet, co nastąpiłoby dosyć szybko. Poza tym w danym momencie tylko niewielka ich część znajduje się w powietrzu. Większość bezradnie odbijałaby się o ściany hangaru, jak zamknięty w szafie automatyczny odkurzacz.

Co jednak z arsenałem nuklearnym?

Teoretycznie, aby wystrzelić pociski z głowicami jądrowymi interwencja człowieka jest konieczna. W praktyce, nawet jeśli Skynet był wytworem fikcji, to maszyny pośredniczą w procesie podejmowania decyzji na wielu poziomach. Zarówno komunikacja, jak i dostęp do informacji odbywa się za pośrednictwem komputerów. W naszym scenariuszu wszystkie urządzenia działają przeciwko nam. Nawet jeśli kluczyk musi zostać przekręcony przez ludzi, komputery pośredniczące w komunikacji mogą tym ludziom kłamać. Niektórzy mogą zignorować rozkaz, niektórzy jednak z pewnością go wykonają.

Jednak cały czas jest nadzieja dla ludzkości.

Dotąd zakładaliśmy, że roboty chcą nas zniszczyć. Jednak jeżeli to jest rewolucja, roboty chcą nas zastąpić, a żeby to było możliwe, muszą przetrwać. Tymczasem broń jądrowa byłaby nawet bardziej niebezpieczna dla nich niż dla nas. Oprócz wybuchu i opadu radioaktywnego, eksplozja nuklearna generuje impulsy elektromagnetyczne, które są zabójcze dla wszelkiej elektroniki. Oczywiście jest to krótkotrwały efekt, w dodatku o ograniczonym zasięgu, jednak komputery zazwyczaj istnieją w otoczeniu ludzi. Zatem komputery nie są w stanie zaatakować nas, nie wyrządzając szkody samym sobie.

W rzeczywistości broń jądrowa może dać nam przewagę. Gdybyśmy byli w stanie zdetonować nasz arsenał nuklearny w górnych warstwach atmosfery, impulsy elektromagnetyczne byłyby znacznie silniejsze. Atak robotów mógłby teoretycznie zagrozić istnieniu naszej cywilizacji. Ale równie dobrze udany kontratak z naszej strony, lub błąd po ich stronie mógłby doprowadzić do kompletnej porażki tej rewolucji.

Zatem kluczowe pytanie brzmi: czy roboty potrafią grać w kółko i krzyżyk?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz